W dzisiejszym wpisie chcę Wam pokazać moje kosmetyki, które najczęściej wykorzystuję do makijażu codziennego. Produkty te są już moimi sprawdzonymi i bardzo się z nimi lubię. Nigdy mnie nie zawodzą i wiem, że mój makijaż będzie staranny i długotrwały, pomimo bardzo krótkiego czasu na jego wykonanie.
Część produktów pewnie już znacie z moim ulubieńców, ale dzisiaj chcę Wam pokazać co zazwyczaj gości na mojej twarzy.
No to zaczynamy:
Podkłady i bazy:
Rimmel Lasting Finish 25H to moje ulubione podkłady. Różnią się jedynie kryciem. Ten w tubce ma krycie średnie. Podkład ma idealny beżowy kolor. Świetnie kryją, super się rozprowadzają i są długotrwałe. U mnie utrzymują się spokojnie cały dzień. Nie zapychają.
Co do bazy to najczęściej używam tych dwóch, mam również zieloną jednak nie do końca za nią przepadam. Zdecydowanie ogromną miłością darzę
bazę z AA, bo rewelacyjnie nawilża moją twarz. Jednak gdy moja buzia robi się szara i zmęczona, a dodatkowo zaczyna się mocniej przetłuszczać używam
bazy z Rimmel. Jest ona delikatnie rozświetlająca, niweluje zaczerwienienia skóry i dodatkowo poprawia trwałość podkładu.
Pudry:
Moje dwa ulubione pudry. Affinitone utrwalam makijaż, zaś puder HD z BeBeauty używam do lekkich poprawek, a również używam go czasami do zdjęć. Świetnie odbija światło, wygładza naszą skórę i nadaje jej świeżości. Puder z BeBeauty mam od roku, zaś Affinitone również po jakiś 8miesiącach używania ujawnił mały kawałek denka, a więc kosmetyki te sprawdzają się u mnie rewelacyjnie. Przy nałożeniu małej ilości świetnie robią to co mają robić.
Róże i rozświetlacz
Pewnie już doskonale znacie te produkty, ale nie wyobrażam sobie mojego makijażu bez nich. Kolor różu wybieram w zależności od efektu jaki chcę uzyskać, jeden jest bardziej różowy, drugi zaś brzoskwiniowy. W moim makijażu codziennym nie może też zabraknąć mojego ukochanego rozświetlacza. Nadaje świeżości naszej twarzy i delikatnego blasku.
Oczy
Oto mój duet idealny do rzęs. Lashes on top z Celi cudownie wydłuża i rozczesuje rzęsy, zaś tusz z Essence pięknie je pogrubia i delikatnie unosi. Więcej o tym tuszu przeczytacie niedługo na blogu. Ale pamiętajcie, że jeśli jeden tusz nie do końca daje rade to może w połączeniu z innym zrobi nam cudowny wachlarz rzęs. No i ulubiony eyeliner z Eveline. Piękny czarny kolor, miękki i wygodny aplikator, nic się nie odbija i nie rozmazuję, a mówi Wam to posiadaczka tłustej powieki. Eyeliner nienaruszony zostaje przez cały dzień na powiekach. Nie pęka, nie kruszy się, nie wyciera nawet w kąciku oka.
Cienie do powiek:
Bardzo rzadko maluję oczy w jakiś niesamowity sposób, jednak by jakoś zaakcentować oko używam powyższych cieni.
Matowy cień z Bell o nr. 145 idealnie wyrównuje koloryt powieki i zmniejsza jej przetłuszczanie.
Sephora nr. 13 Peach beige to cień niemalże w kolorze skóry, ale cudownie mieniący się i rozświetlający. Nie jest to żaden brokat czy chamska perła, a piękne rozświetlenie.
Color Tatto 35 On and on Bronze to cień do zadań specjalnych. Bardzo długo się utrzymuje na powiece, ale dodatkowo cudownie wygląda. Używam go gdy chcę bardziej podkreślić oko.
Brwi:
Oglądając swoje stare zdjęcia zastanawiam się jak ja mogła nie malować brwi. Twarz wydaje się bardziej wyraźna i widoczna. Cieni do brwi i kredki używam zamiennie, ale zawsze oba produkty utrwalam żelem do brwi, by ujarzmić moje niesforne włoski, ale też by przedłużyć trwałość makijżu.
Korektory:
Korektorów używam głownie do zakrywania sińców pod oczami i oba produkty radzą sobie z tym bardzo dobrze. Może nie jest to pełne krycie, a właściwie średnie lub lekkie, ale mi na tym zależy. Nie lubię być wygładzona jak porcelanowa lalka gdy wiem, że moja cera nie jest doskonała.
Essence to korektor o typowo beżowym jasnym kolorze, lekko matowy. Nie przesusza okolicy oczy i nie wchodzi w zmarszczki.
Lovely to typowo rozświetlający korektor o lekko żółtym kolorze, dla typowych bladziochów może być lekko za ciemny. U mnie sprawdzają się rewelacyjnie.
Usta:
Kiedyś pisałam na blogu, że nawet na codzień nie boję się ostrej czerwieni na ustach, jednak by nie wzbudzać kontrowersji i zbyt dużego zainteresowania stawiam na lekkie róże i delikatne różo-nude.
Zdecydowanie produktem bez którego nie mogę żyć jest Carmex. Żaden produkt nie nawilża lepiej moich ust, a testowałam ich już na prawdę bardzo dużo.
A co do produktów kolorowych to używam konturówek lub szminek o matowym wykończeniu. Są bardziej długotrwałe i nie muszę poprawiać ust co kilka minut. Zdecydowanie moje serce należy do nich i ostatni jeśli kupuję jakąś szminkę to tylko o takim wykończeniu.
Oto moje ulubione kosmetyki których używam do makijażu codziennego. A wszystko najczęściej wygląda tak:
Kosmetyki z tego wpisu mogę wam polecić z czystym sumieniem, u mnie sprawdzają się rewelacyjnie i na pewno będę do nich wracać.
A jacy są Wasi mistrzowie makijażu codziennego? Piszcie w komentarzach :*
Buziaki!!!
Pozytywna28