8/02/2017

Summer vibes - produkty do opalania i po opalaniu Bielenda Bikini

Wakacje to idealna pora na opalanie się, chociaż obecnie nawiedziły nas istne tropiki i musimy uważać na palące słońce cały czas. Ja fanką opalania się leżąc na plaży nie jestem, czasami złapię jakąś opaleniznę przypadkowo albo staram się lekko opalić nogi. 
Niestety moja skóra ramion, dekoltu i pleców nie najlepiej reaguje na słońce. Podrażnia się, pojawiają się swędzące krostki. Dlatego też wszystkie produkty z filtrem są dla mnie na wagę złota. 
W tym roku o moją skórę dba seria kosmetyków Bielenda Bikini. 
Nie będę ukrywać, że polubiłam się z wieloma kosmetykami Bielendy i często sięgam po ich produkty. 
Sezon na opalanie w pełni, na pewno jeszcze wiele z Was jest przed urlopem więc moja recenzja może Wam się przydać.

Z produktów do opalania mam kakaowe mleczko do opalania SPF30 i kakaowy olejek do opalania SPF6. Producent zapowiada, że produkty są wodoodporne i chloroodporne, zaś mleczko dodatkowo piaskoodporne. Produkty te mają chronić nas przed promieniami słonecznymi, ale dodatkowo wspomagają opalanie i poprawiają koloryt. 

Kakaowego mleczka do opalania używam na codzień na ramiona i dekolt, zachwyciło mnie na początku swoim zapachem. Słodki, ale nie jest mocno nachalny. Tego typu produkty mają to do siebie, że najczęściej są bardzo tłuste i klejące. Osobiście nie lubię tego uczucia, bo sam upał powoduje że człowiek się klei. To mleczko pozostawia bardzo przyjemną powłokę na skórze. Nie czuć lepkości, nie pozostawia tłustego filmu, ale czuć nawilżenie i miękkość skóry. Jestem oczarowana. Testowałam już produkty innych firm, jedne były mniej, drugie bardziej tłuste, ale to mleczko na chwilę obecną mogę ocenić jako mój nr. 1. Co do poprawy kolorytu ciężko mi go ocenić, bo raczej się nie opalam.

Kakaowy olejek do opalania to świetny produkt, wspomagająco opalanie, a przy tym bardzo bezpieczny. Czasami słyszymy jak kobiety przyśpieszają opaleniznę używając oleju spożywczego do opalania czy innych oliwek. Szczerze mówiąc, bałabym się. Wiem, że ten produkt pomoże podczas opalania, ale dodatkowo zapewnia mi chociaż małą ochronę przed promieniowaniem słonecznym. Olejek bardzo łatwo się nakłada, po nałożeniu nasza skóra jest bardzo miękka, szybko się wchłania, dzięki czemu nie czuć tej tłustej i klejącej powłoki. Kolejny strzał w dziesiątkę. 
Jeśli znacie podobny produkt z Ziaji, ale nie lubicie mocnego przetłuszczenia i lepkości to zdecydowanie polecam olejek z Bielendy. Uważam, że pod względem formuły jest dużo lepszy.
Porównując zapach produktów do wcześniej wspomnianej Ziaji to jest on bardziej otulający, wręcz kojarzy mi się z jakimś bardziej ekskluzywnym zapachem perfum. Ziaja jak dla mnie to bardzo słodki ulepek, przyprawiający o lekki ból głowy.

Opalanie opalaniem, ale bardzo ważna jest pielęgnacja po opalaniu. Gdy nie zadbamy o to w odpowiedni sposób, bardzo szybko pożegnamy się z naszą opalenizną. W serii Bielenda Bikini możecie znaleźć ochronny balsam po opalaniu i chłodzącą mgiełkę po opalaniu. 

Ochronny balsam po opalaniu z naturalnymi olejkami eterycznymi to idealny produkt, łagodzący i nawilżający. Jak wiemy po opalaniu skóra jest bardziej przesuszona, nawet gdy tego na pierwszy rzut oka nie widać. Warto stosować balsamy po opalaniu aby wyciszyć i nawilżyć skórę, ale też aby utrzymać opaleniznę. Balsam jest na prawdę świetny, od razu czuć ukojenie skóry, nawet gdy tylko lekko złapie na słońce. Produkt bardzo szybko się wchłania. Jedyne co może Wam przeszkadzać to dosyć specyficzny zapach. Producent piszę o zapachu trawy cytrynowej, który wieczorami ma zmniejszyć ryzyko ukąszeń. Mi osobiście kojarzy się jednak z cytrynowym lekiem na przeziębienie typu Gripex. Niestety jest on dosyć intensywny, ale znośny.

Chłodząca mgiełka po opalaniu to idealne rozwiązanie gdy trochę przesadzimy z opalaniem. To taki szybki ratunek i ukojenie. Zawarte w niej humektanty, mentol i miąższ z aloesu mają zapewnić złagodzenie wszystkich podrażnień. Już w samym opakowaniu widać, że produkt jest jakby bardziej treściwy, nie na bazie samej wody. Mgiełka ta sprawdzi się nawet do użytku w domu, gdy dają nam w kość upały. Czuć fajne chłodzenie na ciele. Zapach jest bardzo przyjemny lekko mentolowy. Skóra po jej użyciu jest miękka, jednak bardzo delikatnie lepka. Bardzo fajny produkt, który ratuje w te upały.

Jeśli szukacie produktów do opalania i po opalaniu to serdecznie Wam polecam te z Bielendy. Myślę, że ich ogromnym plusem są opakowanie, które nie zajmą dużo miejsca w torbie. 

Jeśli znacie już produkty Bielendy z serii Bikini to chętnie poznam Waszą opinię na ich temat, Dajcie znać jak się u Was sprawdziły. Jeśli jeszcze ich nie znacie to dajcie znać czy Was zainteresowały i czy skusiłybyście nie na ich zakup. 

Buziaki!!!
Pozytywna28



16 komentarzy:

  1. bardzo lubię tę markę i chetnie siegam po ich produkty. Chlodzaca mgielka to idealna opcja na gorace wakacje (ale nie te w Polsce..)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo polubiłam Bielendę, ostatnio dokupiłam kolejny ich krem do twarzy i masło do ciała :D

      Usuń
  2. Zapowiadają się naprawdę ciekawie!
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog i Instagram :) Obserwuje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. hi dear,
    i'm a new follower of your nice blog, can you follow mine on my blog?
    https://amoriemeraviglie.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Okiem Pozytywnej28 , Blogger